Film twórców poprzedniej części Wayne'a Wang i Paula Auster'a. Jest to opowieść o sklepie tytoniowym na Brooklinie. Zwykły sklep z papierosami. Jednak dla tutejszych ludzi jest to centrum spotkań. Czy ludziom jest smutno, czy wesoło przychodzą tu porozmawiać ze sprzedawcą (Harvey Keitel), lub innymi klientami. Augie zawsze chętnie ich słucha, jest wzorem dobrego kolegi.
Gdy przed obejrzeniem dowiedziałem się, że cały film nakręcony jest w sklepie zawahałem się przed włożeniem go do DVD. Jak to cała akcja w jednym miejscu? Nie mogłem zrozumieć jak można prawie półtora godziny kręcić sklep. No i okazuje się, że można i to z całkiem niezłym efektem. Ciekawie tak słuchać absurdalnej kłótni, tak właściwie to nie wiadomo o co. Chociaż jak się zastanowić to film tylko i wyłącznie polega na głupich kłótniach, w których jest dużo gadania. Niektóre postacie są wersją lajt tego co można zobaczyć w Monty Phytonie. A szkoda, bo jeśliby tak dodać im jeszcze trochę tej indywidualności i niezależności od reszty świata film na pewno stałby się bardziej wyrazisty.
Wydaję mi się, że głównym bohaterem jest Brooklin i jego historia oraz przyszłość np.: sprzedaż sklepu. Chodzi o to, że jego właściciel , ku zdenerwowaniu Auggi'ego zamierza zamienić trafikę na zdrową żywność. Jednak zostało to przedstawione w taki sposób, że nie przejmowałem się tym zbytnio.
Świetnie wymyślone zostało to, aby wpleść do filmu urywki wiadomości o Brooklinie. Oczywiście, niektóre dane są nieprawdziwe, lecz "wywiady" z mieszkańcami są naprawdę udane.
Na pewno zdarzyło się Wam kilka razy że, wciągniecie się w film tak, że gdy pojawiają się napisy końcowe orientujecie się, że przed Wami stoi już dawno zimny obiad. Kiedy ja go nałożyłem? Jest to sukces filmu, że udało się twórcom nakręcić go tak wiernie, że pomyliliśmy go z rzeczywistością. Jednak w Brooklin Boogie twórcy skutecznie to uniemożliwili montażem. Rozumiem, że taka stylistyka i mocnych przeskoków po prostu nie dało się uniknąć. No, ale, żeby Auggie w tej samej scenie siedział, a potem nieoczekiwanie stał w ułamku sekundy? Głupi błąd. Ale właśnie takie rzeczy przeszkadzają w "zanurzeniu" się w film. Chociaż może chodziło o to by wyglądało to jak dokument? To zostawiam do Waszej ocenie.
Ogólnie gra aktorska jest bardzo dobra. W filmie pojawia się Madonna ze śpiewanym telegrafem. Znakomicie to wyszło.
Jim Jarmusch sporo rozprawia o kawie i papierosach (później jego film pod tym tytułem z udziałem wielu muzyków wszedł do kin).Czy to, że w sklepie z tytoniem wypala ostatniego papierosa jest proroctwem dla branży?
Rockman Lou Reed snuje swą długą historię o okularach...
Reasumując polecam film wszystkim osobom, którzy chcą się oderwać od normalnego i przewidywalnego kina.
OCENA: 7/10
~Biased